Miłe złego początki, tak chyba najprościej można podsumować ostatnie poczynania rodzimego rynku kapitałowego. Po udanym początku tygodnia, w miarę upływu czasu podaż powoli zaczęła przejmować kontrolę nad parkietem. Straty zanotowały zarówno kontrakty terminowe (-1,51%), jak i indeks blue chipów (-1,21%). Czy to znaczy, że teraz już będzie tylko gorzej?
Zaczniemy od rynku bazowego, spójrzmy na wykres WIG 20:
Wykres WIG 20; Notowania dzienne; Październik 2010 - marzec 2011
Rynek spłatał nam małego figla. Mianowicie zaczął się korygować dopiero po, a nie przed zdobyciem nowego ekstremum. Ten fakt możemy jednak zapisać in plus stronie popytowej, która pokazała nam tym samym swoje poważne pro wzrostowe ambicje. Zwracam jednak Państwa uwagę na dwie inne kwestie. Mianowicie, na sposób, w jaki rynek osiągnął nowe maksimum, oraz to, jak zachowywał się w następnych dniach po tym fakcie.
Po pierwsze, niepokojące może być to, że w chwilę po zdobyciu szczytu rynek nagle zaczął dołować. Wykreśliła się w ten sposób negatywna formacja spadającej gwiazdy (czerwona strzałka). Zdarzenie to, co by nie mówić, najlepiej o bykach nie świadczy. Patrząc jednak, na zachowanie się rynku w kolejnych dniach możemy przypuszczać, że kupujący zauważyli, że nieładnie się zachowali i próbowali się zrehabilitować. Proszę zauważyć, że przez dwie kolejne sesje rynek konsekwentnie poruszał się w okolicach ekstremów. To akurat możemy odczytać jako oznakę siły rynku.
W pewnym momencie rynek jednak „pękł”. Podaż postanowiła przypuścić mocny atak, podczas którego udało się jej przesunąć linię frontu o kilkadziesiąt punktów niżej, nawet w okolice 2730 pkt. Co ciekawe w rejonach tych popyt znowu się uaktywnił. Niestety nie pozostawił tam żadnej pozytywnej formacji, niemniej kolor i wielkość piątkowej świecy może świadczyć o tym, że lokalne dno już znaleźliśmy.
Sprawdźmy jeszcze jak wygląda sytuacja na kontraktach terminowych:
Wykres FW20; Notowania dzienne; Październik 2010 - marzec 2011
Jeżeli chodzi o moje odczucia, to skłaniałbym się w stronę stwierdzenia, że mimo wszystko korekta się jeszcze nie skończyła. Bardziej prawdopodobny wydaje się być scenariusz, w którym obserwowane w końcówce tygodnia spadki były jedynie falą A w ramach większego ABC.
Jeżeli rzeczywiście tak jest, to w najbliższych dniach powinniśmy być świadkami kreślenia wzrostowej fali B, a następnie kolejnego zjazdu, czyli fali C. Czy tak będzie? O tym zapewne przekonamy się już niebawem. Ja jednak jestem zdecydowanie optymistą i uważam, że kolejne nowe szczyty na kontraktach (ostatni to 2827 pkt. z 8 marca) i rynku bazowym (ostatni to 2820,13 pkt. z 7 marca) już niebawem zobaczymy.
Najbliższymi wsparciami, dla WIG 20 są rejony 2725 pkt. oraz 2700 pkt. (zniesienie odpowiednio połowy i 61,8% impulsu z przełomu lutego i marca). Natomiast w przypadku rynku terminowego są to okolice 2730 pkt. oraz 2705 pkt. (analogiczne zniesienia geometryczne).
Krzysztof Chodorowski










